2014, Kinderwyprawki, rowerem, Wycieczki

Kinderwyprawka sierakowsko – międzychodzka. Dzień 1

Zaraz po starcie witają nas konkretne kałuże na drodze, w sam raz na rozgrzewkę :)

Trasa: Prusim – Zatom Nowy – Sieraków – Prusim

W piątek rano dołącza do nas jeszcze kilka ekip i ruszamy na naszą pierwszą trasę.

Zaraz po starcie witają nas konkretne kałuże na drodze, w sam raz na rozgrzewkę 🙂

Każdy radzi sobie na swój sposób aby je obejść, objechać lub przejechać, na szczęście unikamy większych wpadek 😉

Objazd, czy też bardziej… obejście…

Kolejne kałuże pojawiają się tak często, że postanawiamy opuścić drogę i pojechać dalej polem.

Piękna, rozjeżdżona przez sprzęt polowy ścierniskowa autostrada doprowadza nas do… nikąd. Cóż, robimy w tył zwrot – trzeba wracać się do rozjazdu…

Jeszcze tylko kilka łatwych kałuż i docieramy do wioski i asfaltu.

Przy pierwszym napotkanym sklepie następuje rozłam grupy i część rodziców z dzieciakami rusza na poszukiwanie lodów. Ja z Alą oczywiście też. 😉 Postój nieco się przeciąga, a mamy jeszcze kawałek do oddalonego kilka kilometrów promu na Warcie, który tego dnia kończy kursowanie w południe. Czasu nie jest za dużo, trzeba pogonić łasuchów. 😉 Ruszamy. Najkrótsza droga do promu na wyjeździe z wioski z asfaltówki zmienia się w gruntówkę, a po kolejnych kilkuset metrach w kopny piach. Zmusza nas to do pchania rowerów, a do ostatniego kursu promu czasu coraz mniej.

Piaszczysty odcinek nie jest jednak zbyt długi, a od skrzyżowania z drogą Międzychód – Sieraków wracamy na asfalt. Na prom docieramy chwilę przed ostatnią przeprawą. Czekamy jeszcze chwilę na ogon naszej wycieczki, a „kapitan” już się niecierpliwi i chce odpływać. Ale po krótkich namowach czeka na wszystkich. 😉

Dla małych rowerzystek i rowerzystów przeprawa takim promem to całkiem nowa przygoda.

I chwila odpoczynku od pedałowania 😉

Całkiem tłoczno 😉

Kierunek Sieraków!

„Rozrywka” na odpoczynkach 😉

Dziewczyny znajdują swoistą miejscówkę do jedzenia żelków.

Po obiadku w Sierakowie z pełnymi brzuchami ruszamy w kierunku plaży nad jeziorem Jaroszewskim. Całe szczęście, że na tym odcinku jest wydzielona droga dla rowerów, gdyż ruch na szosie jest spory.

Pełnia szczęścia!

Znad jeziora przepędzają nas dopiero pierwsze krople deszczu. Na szczęście deszcz pada niewiele dłużej niż znalezienie na dnie sakwy i założenie kurtki przeciwdeszczowej, więc po chwili możemy już spokojnie podążać w kierunku naszego obozowiska. Od tego momentu większość naszej trasy wiedzie gruntówkami i drogami leśnymi.

Objechawszy jezioro Jaroszewskie możemy podziwiać z punktu widokowego jego panoramę w pełnej krasie. na drugim brzegu widać również plażę, na której urzędowaliśmy jeszcze pół godziny wcześniej.

Ale żeby podziwiać takie widoki, do widokowego miejsca trzeba dojechać albo… dojść 😉

Górka faktycznie jest całkiem stroma!

Na chwilę jeszcze wracamy na asfalt.

Po pełnej przygód wycieczce w końcu docieramy do naszej bazy. A w bazie, jak to w bazie – gotowanie, zabawy dzieciaków, pogaduszki rodziców, no i oczywista rzecz – kulminacja wieczoru – kolejne ognisko! 🙂

 

Czytaj dalej…

Jedno przemyślenie nt. „Kinderwyprawka sierakowsko – międzychodzka. Dzień 1”

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.