Listopadowy rajd

Za oknami jesień coraz bardziej jesienna, deszcze, wiatry, pogoda generalnie nie rozpieszcza. To jednak nie znaczy aby przez te drobne przeciwności odwieszać rower na kołki i z utęsknieniem czekać na wiosnę. Biorąc to sobie do serca, w wietrzną i pochmurną sobotę wybraliśmy się na listopadowy rajd rowerowy Radia Merkury do Będlewa. Konwencja rajdu bardzo nam przypadła do gustu – każdy z uczestników dowolnie wybraną przez siebie trasą miał dotrzeć na metę rajdu, która znajdowała się w parku pałacowym w Będlewie. Nie musieliśmy się tłoczyć w peletonie czy też gonić za resztą – mieliśmy możliwość jechać naszym własnym, rodzinnym tempem. 🙂

Listopadowy rajd - jedziemy do BędlewaTrasę rozpoczęliśmy w Niepruszewie, skąd po kilkukilometrowym dojeździe do rezerwatu „Źródełko” w Żarnowcu wjechaliśmy na Poznański Pierścień Rowerowy. Szlak ten w dużej mierze biegnie drogami gruntowymi oraz bocznymi asfaltami, więc Ala bez obaw mogła jechać samodzielnie.

Dziewczyny na trasie w okolicach SkrzynekOkolice ŻarnowcaPo około 10 km stwierdziłem, że jadąc tempem Ali będzie problem z dotarciem na metę na czas i podczepiłem ją na hol. Ala oczywiście przyjęła to z wielką radością, ale jednocześnie obiecała, że całą drogę powrotną przejedzie samodzielnie. No, taka zmiana postawy po niedawnej niechęci do jakichkolwiek wycieczek rowerowych – co za odmiana! Narzuciłem nieco tempo naszej karawanie, jednak teren i silny wiatr (niby sprzyjający, ale zawsze jakoś trochę z boku zawiewał) nie sprzyjały.

Okolice Wielkiej WsiDo Stęszewa dojechaliśmy już po godzinie 13, co nie dawało nam zbyt dużej perspektywy zdążenia na metę do 13:30, o której to godzinie miało nastąpić zakończenie rejestracji uczestników. Nie zrażeni jednak tym faktem jechaliśmy dalej obraną trasą.

Konie nad jeziorem WitobelskimOczywiście mimo pośpiechu nie pomijaliśmy żadnych okolicznych atrakcji, np. koni pasących się na wybiegu nad jeziorem Witobelskim. 🙂

Na niebieskim szlaku pieszym nad jeziorem WitobelskimKawałek za jeziorem opuściliśmy Poznański Pierścień Rowerowy i skróciliśmy sobie drogę niebieskim szlakiem, który poprowadził nas urokliwymi jesiennymi ścieżkami po opłotkach Wielkopolskiego Parku Narodowego. Od Łodzi (tak, tej wielkopolskiej 😉 ) został nam już ok. 2 kilometrowy odcinek drogi gruntowej do Będlewa, niestety nie dość, że pod wiatr, to jeszcze z bardzo luźną nawierzchnią, w którą co chwila wrzynały się opony naszych rowerów.

Szutrówka z Łodzi do BędlewaDojeżdżają na miejsce napotkaliśmy grupki rowerzystów podążające w kierunku Poznania. Czyżby już po imprezie? Okazało się, że z racji niewielkiej liczby uczestników (ok. 70 osób) oraz chłodu i przenikliwego wiatru postanowiono przyspieszyć zakończenie rajdu i na miejscu zastaliśmy już praktycznie tylko organizatorów z Radia Merkury oraz Pana Piotra z BCM Nowatex – zaprzyjaźnionej firmy produkującej dobrej jakości odzież rowerową. Mimo, że było już praktycznie po zakończeniu, zostaliśmy zarejestrowani jako uczestnicy, no i załapaliśmy się na pyszny żurek, który podbudował bardzo nasze siły i morale, szczególnie Ali, która jadąc na holu dojechała nieco zmarznięta.

Sycący żurek na mecie rajduNajedzeni do syta (Ala zjadła trzy(!) miseczki żurku i zagryzła to czterema(!) bułkami) ogrzaliśmy się jeszcze chwilę przy ognisku, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną.

W drodze powrotnej. Nie zawsze było z górki ;)Teraz już w swoim tempie, wiedząc, że i tak dopadnie nas zmrok na trasie, niespiesznie pod osłoną lasów kierowaliśmy się do miejsca startu. Pomimo silnego przeciwnego wiatru, różnej jakości dróg gruntowych oraz zapadających ciemności Ali w drodze powrotnej udało się przejechać ponad 16 km, co łącznie dało prawie 27 km na całej wycieczce.

Pomimo niezbyt sprzyjającej aury byliśmy bardzo zadowoleni z naszego wyjazdu, tym bardziej, że Ala sprawiła nam taką miłą niespodziankę i z wielką ochotą samodzielnie pedałowała. 🙂

Mapa trasy:

Pobieranie

7 Komentarzy

  1. blogtrotter

    Fajnie widzieć taką aktywną rodzinę! Powodzenia w dalszych podróżach!

  2. mikolajo

    Super, że zacząłeś relacje spisywać! Eh, fajne te Wasze płaskie, mało uczęszczane tereny… 🙂

    1. tomzoo (Post autora)

      Jest takie powiedzenie- wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma 😉
      Bo nas właśnie bardzo ciągnie w Wasze pagóry, pogórza, dolinki i jary 😉 A i u siebie szukamy takiego bardziej pofałdowanego „płaskiego”. A jak Was tak bardzo ciągnie, zapraszamy! 😀
      A z relacjami że tak powiem, to powrót do korzeni… 😉

      1. mikolajo

        A jakże – wybieramy się na północ, ale dopiero na Wielkanoc. Jakby udało się wtedy gdzieś wspólnie przejechać, to może by nas to zmobilizowało do zabrania rowerów ze sobą 🙂

        1. tomzoo (Post autora)

          Pomyślimy. Przypominajcie się! 🙂

  3. justabrr

    Piękna, prawdziwie jesienna wycieczka 🙂 No i Ala 27km ! Może kobieta zmienną jeste, czasem po prostu nie ma nastroju na pedałowanie 😀 na szczęście zawsze jest hol!

    1. tomzoo (Post autora)

      Tak, wydaje się, że lepsze idzie! 😉
      A co do wycieczki, to faktycznie, oprócz odmrażających dłonie deszczy, to mieliśmy wszystkie jesienne doznania pogodowe. 😉

Dodaj komentarz