Rowerem po Pojezierzu Chełmińskim i Brodnickim

Jak co roku na początku sierpnia zastanawialiśmy się, gdzie ruszyć w długi sierpniowy weekend na rowery. Założyłem więc odpowiedni wątek na grupie kinderwyprawki rowerowe, niestety bez większego odzewu. Jednak z odsieczą przyszedł jak zwykle niezawodny Remigiusz z Rowerowej Rodzinki i zaproponował trasę rowerem po Pojezierzu Chełmińskim i Brodnickim. Przejrzałem naprędce trasę na mapie i stwierdziłem, że rejon atrakcyjnością na kolana nie powala, ale też nie powinniśmy się tam zanudzić. Po drodze mieliśmy odwiedzić kilka zamków, przejechać przez kilka sympatycznych małych miasteczek, brakowało mi tylko trochę zielonych plam na mapie – obszary leśne wypadały dość blado w porównaniu do powierzchni pól uprawnych. Jednak zgrana ekipa 4 rodzin, które zadeklarowały swój udział w wyjeździe, powinna zrekompensować wszelkie braki. Jednak wbrew pierwszemu wrażeniu, już w trakcie wyjazdu okazało się, że region ten okazał się być wręcz stworzony na kilkudniowe rodzinne wyjazdy rowerowe. Ale przejdźmy do rzeczy…

W sobotnie przedpołudnie zameldowaliśmy się nad jeziorem Frydek w Wąbrzeźnie. Nie zdążyliśmy się jeszcze rozpędzić na naszych objuczonych rowerach, gdy dotarliśmy do centrum i tam wypadł nam pierwszy postój. Mimo prawie zerowego przebiegu warto było na chwilę zatrzymać się na wąbrzeskim rynku i przyjrzeć mu się. Ładne kamieniczki, nietypowo usytuowany kościół. Cicho, spokojnie, tylko miejscowi przechodnie spacerowali w poszukiwaniu ostatnich sprawunków na weekend. A my zburzyliśmy ten spokój i pozwoliliśmy dzieciakom poszaleć na rozległej rynkowej płycie i posiedzieć na fontannie, zanim na dłużej wsiądą do swoich przyczepek lub na rowery.

Oryginalna fontanna na rynku w WąbrzeźnieŚladami Pana Samochodzika

Z Wąbrzeźna wyjechaliśmy mocno połatanymi asfaltami przez Wronie w kierunku Radzynia Chełmińskiego. W tym sennym miasteczku czekała na nas pierwsza, jednocześnie jedna z większych atrakcji w okolicy – imponujące ruiny zamku krzyżackiego.

Ruiny zamku krzyżackiego w Radzyniu ChełmińskimJako jedyni z ekipy skusiliśmy się na zwiedzanie ruin, które okazały się wewnątrz zaskakująco ciekawe. A sam zamek poza swoją dawną historią zasłynął w drugiej połowie zeszłego wieku jako plan filmowy popularnego serialu telewizyjnego „Pan Samochodzik i templariusze” ze Stanisławem Mikulskim w roli głównej. W ruinach zamku ponoć można odnaleźć tajemnicze znaki templariuszy prowadzące do ukrytego skarbu, którego poszukiwali bohaterowie filmu. Nam się niestety nie udało, choć razem z naszą 3-letnią Lilą spenetrowaliśmy praktycznie wszystkie zakamarki, łącznie z wieżą, na której tylko ona nie miała problemu z wyjściem na taras widokowy…

Monumentalna kaplica zamkowa W drodze na wieżę zamkowąWąska talia Osy

Kilkanaście kilometrów za Radzyniem Chełmińskim w okolicach miejscowości Słup dotarliśmy do Doliny Osy – małej, chyba nie do końca czystej rzeki. Jakież było moje zaskoczenie, gdy nagle teren zaczął się mocno obniżać i wjechaliśmy do naprawdę głębokiej doliny! Zjazd był fantastyczny! W ciągu 2 kilometrów zjechaliśmy ponad 50 metrów w dół. Oczywiście aby nie było tak pięknie, po przekroczeniu mostu na Osie zaczął się podjazd. I to co sprawiło nam taką radość teraz trzeba było nadrobić… Okazało się, że Osa praktycznie przez większość swojego biegu płynie w wąskiej, głębokiej dolinie, która została w części objęta ochroną jako rezerwat. Dolinę Osy przekraczaliśmy jeszcze nie raz tego dnia, co zawsze kończyło się konkretnym podjazdem poprzedzonym chwilą upojnego zjazdu. Generalnie, zaczęły się górki. 🙂

Pofałdowane okolice Doliny OsyRzeka towarzyszyła nam, a w zasadzie to my jej, aż do końca dnia. I tak nam to towarzystwo się spodobało, że w okolicach Mędrzyc, gdzie nas zastał wieczór, postanowiliśmy rozbić się nad nią na łące.

Nocleg na łące nad OsąO poranku podziękowaliśmy właścicielom za użyczenie łąki i ruszyliśmy w dalszą drogę. Oczywiście jak na nocleg na dnie doliny Osy przystało, pierwsze kilkaset metrów mieliśmy mocno pod górę.

Ruszamy w drogęAby dotrzeć do Jabłonowa Pomorskiego zaplanowaną trasą i obejrzeć tam neogotycki pałac będący obecnie siedzibą zgromadzenia sióstr, musieliśmy pojechać niejako drogą alternatywną. Po wyjechaniu z Osieku nad Osą nasza trasa skręciła w drogę gruntową, która okazała się być przejezdną tylko do pierwszych, i jedynych zabudowań w okolicy. Dalej droga była już coraz bardziej zanikającą historią…

Na szlaku, bez szlakuAle nasza determinacja była zbyt duża aby szukać objazdów, tym bardziej, że potencjalne biegły ruchliwą drogą wojewódzką. Przebrnęliśmy kilkadziesiąt metrów zarośniętą drogą i skręciliśmy na… pole, a dokładniej na ściernisko. Na szczęście gleba nie była gliniasta lub grząska, więc dało się relatywnie komfortowo jechać. Co prawda trochę smerało w palce u stóp (prawie wszyscy jechali w sandałach), ale to już był mało znaczący szczegół. 😉

Nasza trasa - wariant alternatywnyPo przeprawieniu się przez pola dotarliśmy do pałacu – siedziby zakonnic. Tam urządziliśmy nieco dłuższy odpoczynek, tak, aby nasi najmłodsi uczestnicy i uczestniczki mogły rozprostować się po jeździe.

Odpoczynek przed pałacem w Jabłonowie Pomorskim

Przez Brodnicki Park Krajobrazowy

Za Jabłonowem bocznymi drogami dotarliśmy do Brodnickiego Parku Krajobrazowego. W końcu na horyzoncie pojawiły się lasy. I w dodatku co jakiś czas jeziora! Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zapragnęli się w którymś z nich wykąpać. W Brodnickim Parku Krajobrazowym W Brodnickim Parku Krajobrazowym W Brodnickim Parku Krajobrazowym W Brodnickim Parku KrajobrazowymPo kilkudziesięciu minutach przyjemnej jazdy przez las, a to szutrówkami, a to asfaltami dojechaliśmy do kąpieliska na południowym krańcu jeziora Sosno. Mając przyjemną plażę, pomost i długą płyciznę nie zważając na wzmagający się chłodny wiatr amatorów do kąpieli (szczególnie tych najmłodszych) nie zabrakło.

Po kąpieli w Jeziorze Sosno

Odświeżeni ruszyliśmy w poszukiwaniu miejscówki na nocleg. Przejechaliśmy wzdłuż dwóch jezior, jednak zbyt gęsta zabudowa działek rekreacyjnych skutecznie nas zniechęciła. Odjechaliśmy więc kilka kilometrów i zaszyliśmy się na śródleśnej polanie.

Nocleg na śródleśnej polanieRankiem bardzo przyjemną leśną gruntówką dotarliśmy na wielką plażę na obrzeżach Brodnicy nad jeziorem Niskie Brodno. Strzeżone kąpielisko, duża piaszczysta plaża, place zabaw, lody, gofry… Idealne miejsce na dłuższy postój dla dzieciaków. Wszystkich ogarnęło takie lenistwo, że ruszyliśmy się w kierunku centrum Brodnicy dopiero jak nas dopadł głód. Więc stwierdziliśmy, że czas na obiad. Brodnica była ostatnim miejscem, gdzie tego dnia była szansa na odwiedzenie restauracji. Zatrzymaliśmy się na rynku, gdzie oprócz restauracji dzieci miały niewątpliwą frajdę poszaleć pomiędzy fontannami. Dzień był ciepły, więc nic nie stało na przeszkodzie…

Fontannowe zabawy na brodnickim rynku Fontannowe zabawy na brodnickim rynkuWyjeżdżając z Brodnicy na odchodne rzuciliśmy jeszcze okiem na wieżę zamkową. Jako, że było już grubo po piętnastej, a my mieliśmy na licznikach zaledwie 6 kilometrów, odpuściliśmy zwiedzanie.

Wieża zamkowa w BrodnicyWzdłuż Drwęcy do Golubia Dobrzynia

Z Brodnicy nasza dalsza trasa wiodła bardzo malowniczymi, głównie gruntowymi drogami. Czasami zdarzyły się jakieś piaszczyste odcinki, ale były one sporadyczne i praktycznie wszystkie przejezdne.

Na trasie pomiędzy Brodnicą i Golubiem DobrzyniemWieczorem skręciliśmy na wysokości miejscowości Józefat ku rzece aby poszukać miejscówki na biwak, niestety brzegi były mocno zarośnięte. Skorzystaliśmy więc z dobrodziejstwa mchów jakie miały do zaoferowania okoliczne lasy… I tym razem nie obyło się bez małego ogniska z kiełbaskami… 🙂

Leśny biwak nad DrwęcąOstatni dzień był miłym dopełnieniem naszego wyjazdu. Odwiedziliśmy Golub Dobrzyń, tam po dobrych lodach część ekipy zwiedziła zamek i dalej pokulaliśmy się pagórkowatą okolicą w kierunku Wąbrzeźna, w kierunku naszych samochodów.

Zamek w Golubiu Dobrzyniu Wnętrza zamku w Golubiu DobrzyniuNa szlaku w okolicach Wąbrzeźna Na szlaku w okolicach Wąbrzeźna Rowerem po pojezierzu Chełmińskim i Brodnickim

Podsumowując, rowerem po pojezierzu Chełmińskim i Brodnickim warto pojeździć. Spokojne i bardzo malownicze boczne drogi, ładne miasteczka z zamkami i pałacami, możliwość skorzystania z kilku pól namiotowych czy agroturystyk (takowe widzieliśmy po drodze) czynią z tego regionu bardzo atrakcyjną propozycję na lokalizację kilkudniowego rowerowego wypadu.

I tradycyjnie już poniżej mapka z przebiegiem naszej trasy.

 

Pobieranie

2 Komentarzy

  1. Magda

    Noo … ja zazdroszczę 🙂 Ekipy, wycieczki, wrażeń i emocji! Nie wiedziałam, że Brodnica taka urokliwa.

    1. Tomek Gurdziołek (Post autora)

      Dzięki Magdo, i my również nie wiedzieliśmy. Warto poznawać nowe okolice. 🙂
      A jeśli chodzi o ekipę – zapraszamy na wspólne wycieczki! (https://www.facebook.com/groups/223796561155163/)

Dodaj komentarz